Recenzje

Magdalena Andrzejewska, recenzentka literacka @efemerycznosc_chwil

Marcin Odrakiewicz z ogromną estymą kreśli historię dwójki pasjonatów. Osób goniących za marzeniami do ostatnich chwil swojego jestestwa. To memuar.

Szczera, bezkompromisowa opowieść o odwadze, wartościowych ludziach, miłości do turystyki wodnej i zawoalowanych przygodach, jakie daje życie.

Autor wyłania kłamstwa z ukrycia dotyczące tragedii na Ukajali – śmierci Celiny Mróz i Jarosława Frąckiewicza. Z reporterską wnikliwością rekonstruuje bieg wydarzeń. Nadaje stracie realny wymiar, kształt. Wykazuje prawdę o zabójstwie gdańskich kajakarzy. Książka pełna człowieczego losu. Sentymentalna, retrospektywna. Przykryta całunem nostalgii.

Nieodkładalna.

Anna Ficek

Anna Ficek, recenzentka literacka, autorka książek @ficek_anna

Lubicie czytać reportaże?

Trudno brnąć w taką historię. Kiedy wiemy, że ci bohaterowie żyli naprawdę, że ich losy zakończyły się tak a nie inaczej, że zostali niesprawiedliwie osądzeni przez zainteresowanych, że kochali, czuli, a wreszcie umarli. Taki rodzaj literatury ma to do siebie, że wciąga nas z całym bagażem emocjonalnym w głąb danej historii, pozwala obejrzeć ją z każdej strony, a następnie (chcąc nie chcąc) stajemy się sędzią w sporze. Snujemy konkretne wnioski, badamy konkretne sytuacje, wyrabiamy sobie zdanie na jakiś temat. Bohaterów reportaży pamięta się już na zawsze, bo czytając o kimś kto istniał naprawdę, czujemy się do tego zobowiązani. Czasami nas to przytłacza, a czasami podbudowuje, zawsze jednak poszerza horyzonty.

Tym razem poznaję historię dwójki kajakarzy, którzy wyruszają na spływ w Ameryce Południowej. Nie chce Wam wiele zdradzić, bo i ja sama siadałam do tej historii z czystą głową. Dzięki temu odkrywałam karty tej historii po kolei, tak jak powinnam, nie będąc świadoma tragizmu zakończenia. Bo tutaj nie finał ich wycieczki jest najsmutniejszy.

Autor z wielką wnikliwością wykłada nam informacje o bohaterach. Wspomnienia bliskich, krótką historię ich życia, wpisy na blogu, które odsłaniają to jacy byli naprawdę; sytuacje pokazane z kilku perspektyw, a wreszcie plan wycieczki do Peru, dokładne relacje z tej wyprawy, sprzeczne informacje. To wszystko piętrzy się niczym góra lodowa w naszej świadomości. Nie pozwala nam ruszyć do przodu, aż nie skończymy, zakleszcza nas, hipnotyzuje, odsłania najgorsze z ludzkich zakamarków. Zrozumiałam tragizm tej historii, jej bohaterów; wszystkich, nie tylko tej dwójki głównych, ale i plemion indiańskich, które zostały zamieszane w ten wątek; naprawdę wiele w tej historii mogłoby się wydarzyć inaczej.

Gabriela Setla, recenzentka literacka, @gabriela_setla_

Takie historie zawsze odciskają na nas swoje piętno…

„Własnym nurtem” to kolejny tytuł, który przypomniał mi, dlaczego tak bardzo cenię sobie literaturę faktu. Uczy, uświadamia, poszerza horyzonty, skłania do głębszej refleksji, aż wreszcie pozostaje w pamięci na długie lata.

Wydawać by się mogło, że sięgając po ten tytuł otrzymamy wyłącznie zapis przebiegu tragicznych zdarzeń, które rozegrały się na rzece Ukajali w 2011 roku, w wyniku których z zimną krwią zamordowano dwójkę polskich podróżników. Nic bardziej mylnego. Niniejszy reportaż to także niezwykle uświadamiająca podróż traktująca o cenie przedwczesnych osądów i konsekwencjach ferowania wyroków przed poznaniem okoliczności sprawy, czasami nawet tych najistotniejszych. Obraz, który ukazuje nam z jaką lekkością i łatwością dokonujemy oceny postępowania innych, niejednokrotnie nie mając świadomości jak bardzo krzywdzące mogą być głoszone przez nas poglądy.

„Własnym nurtem” to nie tylko hołd oddany dwójce gdańskich kajakarzy, ale przede wszystkim wyboista droga, która ma na celu ukazanie prawdy i zdementowanie fałszywych informacji, które tak głęboko zakorzeniły się w pamięci społeczeństwa. Co istotne, niniejsza publikacja nie stanowi zbioru suchych faktów. Dzięki osobistym wspomnieniom bliskich, przytoczonym fragmentom korespondencji i relacjom z wypraw, nabiera zupełnie innego wymiaru. To emocjonalna i przejmująca podróż, którą czyta się jak intrygującą powieść. Całość podana jest w niezwykle przystępny sposób, a rzetelna i wnikliwa praca autora pozwala odkryć prawdziwą twarz tej dwójki trójmiejskich kajakarzy. Marcin Odrakiewicz maluje obraz małżeństwa przepełnionego ogromną pasją, miłością do podróży, poznawania nieznanego, odkrywania tego co nieodkryte. Po lekturze tej książki wiem jedno. Celina Mróz i Jarosław Frąckiewicz ponieśli śmierć robiąc to, co kochali najbardziej, spełniając swoje marzenia.

Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł!